Strefy erogenne pomagają nie tylko osiągnąć szczyt przyjemności, ale także sprawiają, że staje się ona bardziej intensywna i zapadająca w pamięć. Ale to tylko krem, a najważniejsze, że stymulacja stref erogennych pomaga podniecić partnera, przygotować go na „ciągle zbliżającą się” intymność i pozwala nam wspólnie dotrzeć do mety. Najczęstsze strefy erogenne, o których mówi się nawet w Hogwarcie jako o „bogach” i „czarodziejach” seksu, to:
- u mężczyzn - głowa prącia i moszny;
- u kobiet - łechtaczka S↗, wargi sromowe, ściany pochwy;
- u obu płci - okolice krocza, odbytu, sutków.
Ale w rzeczywistości te strefy erogenne mają jedynie względne i ogólnie przyjęte znaczenie i mogą to być obszary ramion, nóg, głowy (powiedzieliśmy już o głowie penisa), punkt G u kobiet, prostata u mężczyzn, a nawet włosy lub paznokcie. I choć te ostatnie nie posiadają zakończeń nerwowych, przez które można by dotrzeć do serca bratniej duszy, to jednocześnie mogą być postrzegane przez swojego właściciela jako obiekt fetyszu i kultu, którego podniecenie będzie wymagało przynajmniej zwrócenia uwagi, a co najwyżej wyśpiewania pochwały tym zrogowaciałym (w dobrym tego słowa znaczeniu) obszarom ciała.
A żeby nie tracić dużo czasu i wysiłku na stymulację stref erogennych, możesz wybrać wibrokapsułę, stymulator łechtaczki lub punkt G.
Materiał przeznaczony jest wyłącznie dla osób pełnoletnich. Jakakolwiek aktywność intymna jest możliwa tylko za dobrowolną zgodą, komfortem i poszanowaniem granic partnera.