Sadyzm nie jest taki straszny, jak go malują! Co więcej, dzięki niemu wiele osób czerpie niezrównaną przyjemność z seksu, a relacje w stylu S&M stały się dla nich prawdziwym wybawieniem. Samo określenie „sadyzm” pochodzi od nazwiska francuskiego pisarza markiza de Sade, który w swoich dziełach dwuznacznie świadczył o swoich jakże oryginalnych upodobaniach.

Współczesna medycyna i psychologia postrzegają sadyzm jako zaburzenie psychiczne lub skłonność do agresji, która może wyrządzić innym ludziom krzywdę moralną, a nawet fizyczną. Ale w życiu intymnym wszystko jest zupełnie odwrotnie. Oczywiście i tutaj zakłada się upokorzenie dolnego partnera, a także uderzenie batem lub innym przedmiotem za karę, ale w tym przypadku sprawia przyjemność nie tylko mistrzowi, ale obu uczestnikom odgrywania ról. I tak właśnie jest w przypadku, gdy odnalazło się dwoje samotnych ludzi.

W takich związkach sadyzm, podobnie jak jego „niższy” brat, masochizm, są pojęciami uzupełniającymi, bez jednego z nich drugi będzie po prostu nieodpowiedni, a jako jeden ważny plus wielu psychologów twierdzi, że możliwość realizacji swoich sadystycznych skłonności podczas seksu w zabawny sposób pozwala niektórym „odpuścić” i nie wyrządzać innym krzywdy w życiu codziennym.

Materiał przeznaczony jest wyłącznie dla osób pełnoletnich. Jakakolwiek aktywność intymna jest możliwa tylko za dobrowolną zgodą, komfortem i poszanowaniem granic partnera.