Mówią, że ludzi dzieli się na pieszych i kierowców, ale kierowcy też dzielą się na dwa typy. Pierwsi to ci, którzy lubią „uprawiać seks z samochodem” bez wychodzenia spod maski całymi dniami, podczas gdy inni robią to samo, ale w samochodzie. Innymi słowy, są to mobilofile, czyli osoby, które odczuwają podniecenie seksualne na widok pojazdów.

Lubią uprawiać seks na tylnym siedzeniu samochodu, na masce, w bagażniku, a zwłaszcza podczas jazdy. Mówią, że prędkość i seks to coś, chociaż czasami może to zakończyć się wcale nie orgazmem, ale traumatologią. Pociągi i inne rodzaje transportu nie są wyjątkiem, najważniejsze jest to, że jest ruch. Niektórzy z nich mogą również wyposażyć sypialnię w samochodziki jako rodzaj fetyszu.

Jeśli ktoś myśli, że mobilofile dosłownie odbywają stosunek seksualny z samochodem, jest w ogromnym błędzie. Można oczywiście nasmarować rurę wydechową lubrykantem analnym i założyć prezerwatywę, żeby się nie ubrudzić, ale tu chodzi o obecność pojazdu i nic więcej. Chociaż niektórym dziewczynom czasami nie przeszkadza używanie dźwigni zmiany biegów jako wibratora, ale nie zawsze może to oznaczać mobilofilię.

Materiał przeznaczony jest wyłącznie dla osób pełnoletnich. Jakakolwiek aktywność intymna jest możliwa tylko za dobrowolną zgodą, komfortem i poszanowaniem granic partnera.