Stosunek saksoński to dawna nazwa praktyki seksualnej, w której wytrysk próbuje się zatrzymać albo opóźnić przez ucisk u nasady penisa tuż przed orgazmem. W opisach tej metody nacisk wykonuje mężczyzna lub partnerka dłonią, aby nasienie nie trafiło do pochwy.

Kiedyś łączono tę praktykę z kontrolą ejakulacji albo próbą uniknięcia ciąży. Dzisiejsza wiedza mówi jasno: ucisk penisa nie zapewnia skutecznej antykoncepcji i nie chroni przed infekcjami przenoszonymi drogą płciową. Preejakulat może zawierać plemniki, a moment orgazmu trudno wyczuć z dokładnością rozkładu PKP.

Zbyt mocny nacisk u nasady penisa może spowodować ból, drętwienie, siniak, otarcie skóry albo uraz naczyń. Osoba, która chce pracować nad kontrolą podniecenia, powinna omówić bezpieczne metody z lekarzem, zwłaszcza przy bólu, problemach z erekcją, zaburzeniach czucia lub lęku przed wytryskiem.

Do antykoncepcji służą prezerwatywyS i inne metody o znanej skuteczności, dobrane do zdrowia i sytuacji pary. Jeśli partnerzy traktują ucisk jako element zabawy, powinni działać delikatnie, przerwać przy bólu i nie uznawać tej techniki za ochronę przed ciążą ani STI.