Nie, nie, to wcale nie jest masturbacja i nie jest oznaką impotencji. Seks manualny to prawdziwa sztuka, której trzeba się nauczyć, a potem trenować i doskonalić. Sposób na wzajemne sprawianie sobie przyjemności i doprowadzanie siebie do orgazmu to świetna okazja na urozmaicenie życia intymnego, lepsze poznanie partnera i siebie. Co więcej, seks manualny jest wspaniałą opcją dla tych, którzy „zachowują” dziewictwo do małżeństwa.
Warto od razu powiedzieć, że nie jest to wzajemna masturbacja, ale prawdziwy seks, a przed nim nie zaszkodzi zorganizować zmysłową grę wstępną w postaci kąpieli (wspaniale byłoby, gdyby była to ekscytująca kąpiel z bąbelkami), rozgrzać ciało olejkiem do masażu z afrodyzjakami i oczywiście nie zapomnieć o delikatnych pieszczotach ciała partnera. Następnie możesz rozpocząć sam proces, nie zapominając o lubrykantze, zwłaszcza że nawet najdelikatniejsze palce są znacznie bardziej szorstkie niż błony śluzowe narządów intymnych.
Podczas seksu manualnego należy zwrócić szczególną uwagę na wszystkie strefy erogenne, nie pomijając żadnej z nich. A w kulminacyjnym momencie, kiedy figlarne dłonie dotrą do łechtaczki lub moszny, nie zapomnij obchodzić się z nimi delikatnie i czuło. Do treningu możesz wykorzystać realistyczne wibrator S↗ lub sztuczną pochwę. Nie otrzymasz od nich żadnej wdzięczności, ale na 100% odniesiesz sukces w doskonaleniu swoich umiejętności.
Materiał przeznaczony jest wyłącznie dla osób pełnoletnich. Jakakolwiek aktywność intymna jest możliwa tylko za dobrowolną zgodą, komfortem i poszanowaniem granic partnera.