Uprzedmiotowienie seksualne to traktowanie człowieka przede wszystkim jako ciała lub obiektu pożądania, zamiast jako osoby z własnymi uczuciami, decyzjami i granicami. Może pojawiać się w komentarzach, spojrzeniach, mediach, reklamie, pracy oraz relacjach prywatnych.

Dotyczy osób każdej płci i orientacji, choć częściej uderza w ludzi, których społeczeństwo ocenia przez atrakcyjność i domniemaną dostępność. Odważny strój, flirt czy erotyczny wizerunek nie dają nikomu prawa do pomijania podmiotowości drugiej osoby. Ekspresja i zgoda na uwagę mają różne granice, a wyznacza je osoba, której ta uwaga dotyczy.

Problem zaczyna się tam, gdzie zainteresowanie wyglądem wypiera szacunek dla woli, słów i bezpieczeństwa. Uprzedmiotowienie może obniżać samoocenę, nasilać lęk, wspierać molestowanie i utrwalać przekonanie, że cudze ciało istnieje do oceniania. W seksie psuje rozmowę, bo partner lub partnerka staje się zestawem funkcji, a nie równą stroną kontaktu.

Zdrowa komunikacja seksualna zostawia miejsce na pożądanie, komplementy i erotykę, ale wymaga jasnej zgody oraz uważności na reakcję drugiej osoby. Gdy komentarz, dotyk albo propozycja wywołują presję, upokorzenie lub strach, trzeba się zatrzymać. Tłumaczenie „to miał być komplement” nie działa jak magiczna karta z Żabki.