„Piszę do Ciebie, co więcej…” Tak naprawdę (albo przez „rozpustę” wszystkich) te słowa klasyka mogą wydawać się wyjątkowo nieszkodliwe. Jednak dodając do nich pewne słownictwo, niektórym udaje się uzyskać od nich najbardziej bezpośrednie podniecenie seksualne.
Erotografomania polega na obsesji pisania listów miłosnych, a czasem wręcz „skatofilnych” do obiektu uwielbienia. I to nie jest zwykły SMS czy suchy list „biznesowy” do szefa z prośbą o podwyżkę w związku z posiadaniem długich nóg i zmysłowych ust, ale czerpanie radości z samego procesu zbliżania się do partnera (potencjalnego partnera) poprzez wyrażanie swoich uczuć i pragnień na papierze.
Z reguły mania erotograficzna jest w większości przypadków nieodłączna od kobiet, jako natury niezwykle emocjonalnej, dla której nawet wykwintna seksowna bielizna w prezencie, a zwłaszcza „materialny” wibrator S↗, nie sprawi tyle przyjemności i przyjemności, co wylewanie swoich uczuć na piśmie. Czasami może to objawiać się jako element platonicznej miłości, czasami w formie zabawnych notatek dla drugiej połówki, które sugerują gorącą noc, a czasami może wyglądać bardzo nachalnie i marnotrawnie, gdy działająca kserokopiarka jest zmuszona stać bezczynnie z powodu braku materiałów eksploatacyjnych.
Materiał przeznaczony jest wyłącznie dla osób pełnoletnich. Jakakolwiek aktywność intymna jest możliwa tylko za dobrowolną zgodą, komfortem i poszanowaniem granic partnera.