Choć ludzka wyobraźnia, a tym bardziej erotyczna, nie ma granic, to trudno sobie nawet wyobrazić, że istnieje seks nosowy, czyli stosunek płciowy z nosem. Można przypuszczać, że nos Gogola uciekł właśnie dlatego, że ktoś chciał go wykorzystać do tak oryginalnej czynności.

Jednak ten rodzaj intymnych relacji, choć nie jest powszechny, nie jest również najrzadszy ani najbardziej rażący. Co więcej, niektórzy próbowali tego przynajmniej raz. Dlaczego nie? Możesz to zrobić piętami, możesz to zrobić pod pachami i możesz to zrobić także uszami! Dlaczego więc nos jest gorszy? I nie spiesz się, aby się oburzyć lub twierdzić, że wymaga to bardzo małego penisa. Oczywiście żaden penis nie przeniknie do nozdrza, nawet jeśli zużyjesz tubkę lubrykantu (przy końcowym smarowaniu lepiej nawet nie próbować). Istotą tego procesu jest przesuwanie penisa wzdłuż zewnętrznej części nosa. Uzyskanie orgazmu jest kwestią kontrowersyjną, ale przyjemny masaż gwarantowany dla obojga partnerów.

W przypadku, gdy kobieta zajmuje aktywną pozycję, wszystko jest znacznie prostsze i przyjemniejsze, zwłaszcza jeśli mężczyzna ma solidny grecki lub gruziński nos. Co najwyżej możesz spodziewać się bardzo zmysłowej penetracji, a co najmniej wykorzystać go jako stymulator łechtaczki. Najważniejsze, aby nie pozwolić partnerowi się udusić.

Materiał przeznaczony jest wyłącznie dla osób pełnoletnich. Jakakolwiek aktywność intymna jest możliwa tylko za dobrowolną zgodą, komfortem i poszanowaniem granic partnera.